Pierwszy post
Hej, witam w pierwszym wpisie mojego bloga. Chcę go pisać trochę terapeutycznie, ponieważ wyprowadziłam się z domu na studia parę dni temu i czuję się niezbyt dobrze. Studiuję kierunek zwany kognitywistyką, a przeprowadziłam się z Katowic do Poznania. Nie umiem strawić tego, że Poznań wydaje mi się obrzydliwy. Dlaczego więc tu studiuję? Uczelnię wybrałam głównie ze względu na renomę - ma dużą ofertę języków, a kognitywistyka nie jest tu głównie filozofią... Chociaż nie przeszkadzałoby mi to, ale chciałam spróbować czegoś innego i skupić się bardziej np. na programowaniu. Mogę to też wytłumaczyć tak, że na początku zaintrygował mnie kierunek Językoznawstwo komputerowe. Z tego co wiem, jest to jedyna taka oferta, jeżeli chodzi o polskie uczelnie. Najpierw wkręciłam się bardzo w ten właśnie pomysł, a potem po prostu oswoiłam się z myślą o wyborze UAM. No i tak wyszło.
Cały czas zastanawiam się, czy zrobiłam dobrze, chociaż decyzja zapadła ponad rok temu. Jednak kiedy tu jestem czuję się nieszczęśliwa i cały czas myślę o powrocie do domu. Może to kwestia przyzwyczajenia się. Dużym problemem jest też to, że nie mam tu znajomych, a nie bardzo umiem ich zdobywać. Cóż, w moim przypadku pytanie brzmi także "czy chcę?". Najbardziej zbiera mi się na płacz wieczorami, kiedy wracam do akademika, bo jest to pora, o której zazwyczaj wracałam do SWOJEGO domu. Można powiedzieć, że codziennie około 20:00 przeżywam kryzys.
![]() |
| Klimatyczna fotka z serwisu Shutterstock |
Zdaję sobie sprawę, że zmiana miejsca zamieszkania to nie mój jedyny problem. Mam też wiele pomniejszych utrapień. Mianowicie nienawidzę jesieni i zimy. Muszę się pogodzić z tym, że świat z dnia na dzień staje się coraz bardziej obrzydliwy i nie do zniesienia. Trudno mi się też pogodzić z faktem, że nagle mam obowiązki i że muszę wstawać o konkretnych godzinach. To problem dość prozaiczny, ale męczący. Ostatnie miesiące upłynęły mi bowiem jak w raju - chciałam wynagrodzić sobie trudne trzy lata liceum dłuuuugim, wakacyjnym wypoczynkiem. Było idealnie. A teraz znów jest nieidealnie. I właściwie po co mi to? Byłam wtedy naprawdę szczęśliwa, a teraz znów bagno. Tak ma wyglądać reszta mojego życia?
Być może się jeszcze oswoję, może zmienię miejsce studiów na przykładowo Warszawę albo Kraków. Może tam będę szczęśliwsza. A może tak tylko mi się wydaje, tak samo jak było z Poznaniem.

Komentarze
Prześlij komentarz