Diagnoza: Nerwica
Hej! Minęło trochę czasu od kiedy napisałam ostatniego posta. Dzisiaj czuję się o wiele lepiej. Przed chwilą wróciłam z terapii. Ogólnie od czasu moich poprzednich wpisów sporo się wydarzyło. Świrowałam z bezsennością, potem nad nią zapanowałam, a później zaczęłam doświadczać ataków stresów i jakichś dzikich somatyzacji za dnia. Idąc na uczelnię czułam, że coś miażdży mi czoło, zatoki i oczodoły. Drętwiało mi całe ciało i czułam się tak, jakby mnie nie było. Bardzo się bałam, o co chodzi? Okazało się, że to nerwica. Fakt, rodzice i chłopak cały czas mi truli, że to stresowe, ale jakoś raźniej się czuję mając na to nazwę. Czuję się, jakby ktoś zdjął ze mnie duży ciężar. Teraz wiem, że to, co się ze mną dzieje jest kompletnie normalne (zagadnienie normalności jest dla mnie dość kluczowe). Można powiedzieć, że czuję się teraz dobrze! W ogóle, studia sprawiają mi dużo przyjemności, mimo mojego niekiedy przytłaczającego stanu. Dzisiaj na przykład miałam wstęp do filozofii, na którym om...